sobota, 9 maja 2009

Teōtīhuacān

Viva la influenza!!!

Za sprawą świńskiej grypy miałem okazję zwiedzić Teotihuacan w godnych warunkach. W miejscu, w którym normalnie jest kupa stonki niczym na Krupówkach podczas świąt, nie było prawie nikogo. INAH udostępnił to miejsce do zwiedzania zaledwie przedwczoraj. Na jednego handlarza przypadało ok. 0,5 turysty. Nic tylko napawać się prekolumbijskim dorobkiem kulturowym.
Piramidy, widok z Cytadeli
Los Mexicanos w pocie czoła budują nowe ruiny.
Piramidy, po raz kolejny
Wężowe ryje na piramidzie Quetzalcoatla
Szczyt Piramidy Słońca, ubogi w biomasę
Wykopki trwają
Drut kolczasty zachęca do zwiedzania
Piramida Słońca
Piramida Księżyca, widok z Piramidy Słońca
Droga Umarłych, wybitnie wyludniona. Nawet zombie przestraszyli się grypy.
Tak, to ja
To samo, w inszej perspektywie
...
Calzada de los Muertos
Klasyczne ujęcie z Piramidy Księżyca
No trabajo, no taco!
...
Donde estan los turistas?
Niestety, tak witało nas wiele potencjalnych atrakcji
Piramide del Sol, w ujęciu dosłownym
Masoni i narkotrafikanci. Gdzie zakaz wisi, tam Gniotowa polezie...
Ruiny duże i małe
Makieta vs rzeczywistość

2 komentarze:

  1. O żesz kurde, jak ja Ci zazdroszczę takich widoków...

    OdpowiedzUsuń
  2. nie przypuszczałem, że to jest takie olbrzymie...

    OdpowiedzUsuń