wtorek, 5 maja 2009

Pierwsze wrazenia.

Zgodnie z zapowiedzia pisze, co nastepuje.
  1. Maszyna, z ktorej teraz korzystam zaopatrzona jest w klawiature hiszpanska. Nie chce za duzo mieszac - polskich znakow nie bedzie.
  2. Okecie - sladow paniki nie widac. Przed grypa ostrzegaja dwa dyskretne plakaty na drzwiach wejsciowych. Moze jest ich wiecej, ale raczej nie rzucaja sie w oczy.
  3. Amsterdam. Lotnisko, z racji sporych rozmiarow, robi wrazenie. Masa ludzi, masa sklepow, bramek wylotowych tez niemalo. Dal sie zauwazyc jeden osobnik w masce chirurgicznej. Fragmenty facjaty wyzierajacej spod tkaniny wskazywaly na azjatyckie pochodzenie. Jezeli Japonczyk - to wszystko w normie. Ponizej pare obrazkow z Holandii (znalezienie dwukropka na tej klawiaturze rowniez jest ponad moje sily).
  4. Samolot transportowal przede wszystkim powietrze. Zajete bylo moze co trzecie miejsce. Podejrzewam, ze KLM nieco dolozyl do tego lotu.
  5. W MX pojawilo sie troche ludzi w maskach, ale lotnisko sprawia wrazenie wymarlego.
  6. Jutro zaczynam snuc sie po okolicy. Beda zdjecia, beda komentarze. Teraz, pomimo drzemki w samolocie, 26-godzinne zmeczenie zaczyna dawac sie we znaki.
Ciekawy ozdobnik w terminalu odlotw w Amsterdamie

Nawet Holendrzy polegaja na Windowsie...


...java.exe - application error

Boeing 747-400 - niezle bydle, robi wrazenie.

Boeing - nadal ten sam.


Z koszernego posilku nic nie wyszlo. Na skutek bledu obslugi moja porcje pozarla jakas Meksykanka. Coz, zobaczymy w drodze powrotnej.

Luchadores sa wszedzie!

1 komentarz: