Zgodnie z zapowiedzia pisze, co nastepuje.
- Maszyna, z ktorej teraz korzystam zaopatrzona jest w klawiature hiszpanska. Nie chce za duzo mieszac - polskich znakow nie bedzie.
- Okecie - sladow paniki nie widac. Przed grypa ostrzegaja dwa dyskretne plakaty na drzwiach wejsciowych. Moze jest ich wiecej, ale raczej nie rzucaja sie w oczy.
- Amsterdam. Lotnisko, z racji sporych rozmiarow, robi wrazenie. Masa ludzi, masa sklepow, bramek wylotowych tez niemalo. Dal sie zauwazyc jeden osobnik w masce chirurgicznej. Fragmenty facjaty wyzierajacej spod tkaniny wskazywaly na azjatyckie pochodzenie. Jezeli Japonczyk - to wszystko w normie. Ponizej pare obrazkow z Holandii (znalezienie dwukropka na tej klawiaturze rowniez jest ponad moje sily).
- Samolot transportowal przede wszystkim powietrze. Zajete bylo moze co trzecie miejsce. Podejrzewam, ze KLM nieco dolozyl do tego lotu.
- W MX pojawilo sie troche ludzi w maskach, ale lotnisko sprawia wrazenie wymarlego.
- Jutro zaczynam snuc sie po okolicy. Beda zdjecia, beda komentarze. Teraz, pomimo drzemki w samolocie, 26-godzinne zmeczenie zaczyna dawac sie we znaki.

Ciekawy ozdobnik w terminalu odlotw w Amsterdamie

Nawet Holendrzy polegaja na Windowsie...

...java.exe - application error

Boeing 747-400 - niezle bydle, robi wrazenie.

Boeing - nadal ten sam.

Z koszernego posilku nic nie wyszlo. Na skutek bledu obslugi moja porcje pozarla jakas Meksykanka. Coz, zobaczymy w drodze powrotnej.

Luchadores sa wszedzie!
Uuuu, a flaszka byndzie? ;)
OdpowiedzUsuń