piątek, 8 maja 2009

Mexicano en trabajo.

Przybylo dzis troche zdjec. Ale w ciagu najblizszych godzin nie bedzie mi sie chcialo ich obrabiac. Na swoje usprawiedliwienie zamieszcze dosc stereotypowy obrazek, przedstawiajacy Meksykanina w trakcie pracy.

czwartek, 7 maja 2009

Tepotzotlán

Tytuł tego bloga powoli się dezaktualizuje. Wszystko tutaj zaczyna wracać do normy. Coraz więcej ludzi na ulicach, w metrze. Wczoraj pojechałem na prowincję, gdzie w ogóle nie ma śladu całej tej paniki, życie toczy się normalnie (środki zapobiegawcze dotyczyły w zasadzie jedynie Dystryktu Federalnego, ze względu na zagęszczenie ludności). Od wczoraj wszystkie muzea na wolnym powietrzu zostały otwarte, ponadto stopniowo inne atrakcje turystyczne mają być otwierane. Całkowity powrót do normalności będzie miał miejsce prawdopodobnie po weekendzie.

Tepotzotlán - miejscowość na przedmieściach Mexico City, jakieś 45 km od centrum, tym samym nie więcej jak 15 od administracyjnej granicy miasta. W okolicy znajduje się największy akwedukt w Meksyku, wybudowany już przez Hiszpanów. Czas na zdjęcia.

Jedyny slad swinskiej grypy na prowincji.
Kazde miejsce jest dobre na ogloszenie.
Stylowe ogrodzenie na burzuazyjnym osiedlu.
Zadanie - policz samochody na parkingu...
Taqueria - wnetrze.

środa, 6 maja 2009

Mexico City - ludzie

Ludzie na ulicach zachowuja sie raczej normalnie, z ta roznica, ze jest ich malo. Kto mogl, wyjechal na plaze. Kogo nie stac - siedzi w domu. Wszak na miescie i tak za wiele zalatwic sie nie da. Zeby zlapac w kadr ludzi w maskach, musialem sie nieco nagimnastykowac. Tak wiec nie myslcie, ze to jakas reprezentacyjna grupa.


Wiec polityczny...
...podczas ktorego mowca demaskuje "prawdziwe swinie"
Lokalny kliszard.
Grajek uliczny







Mexico City - panorama

Z racji zmniejszonego ruchu ulicznego przejrzystosc powietrza byla wczoraj znacznie lepsza niz zazwyczaj. Coz, wierze na slowo. Moim zdaniem i tak nie wygladalo to zbyt ciekawie. Ale bylo widac gory, co jest juz sporym osiagnieciem. Zdjecia zrobione z Torre Latinoamericana.







wtorek, 5 maja 2009

Pierwsze wrazenia.

Zgodnie z zapowiedzia pisze, co nastepuje.
  1. Maszyna, z ktorej teraz korzystam zaopatrzona jest w klawiature hiszpanska. Nie chce za duzo mieszac - polskich znakow nie bedzie.
  2. Okecie - sladow paniki nie widac. Przed grypa ostrzegaja dwa dyskretne plakaty na drzwiach wejsciowych. Moze jest ich wiecej, ale raczej nie rzucaja sie w oczy.
  3. Amsterdam. Lotnisko, z racji sporych rozmiarow, robi wrazenie. Masa ludzi, masa sklepow, bramek wylotowych tez niemalo. Dal sie zauwazyc jeden osobnik w masce chirurgicznej. Fragmenty facjaty wyzierajacej spod tkaniny wskazywaly na azjatyckie pochodzenie. Jezeli Japonczyk - to wszystko w normie. Ponizej pare obrazkow z Holandii (znalezienie dwukropka na tej klawiaturze rowniez jest ponad moje sily).
  4. Samolot transportowal przede wszystkim powietrze. Zajete bylo moze co trzecie miejsce. Podejrzewam, ze KLM nieco dolozyl do tego lotu.
  5. W MX pojawilo sie troche ludzi w maskach, ale lotnisko sprawia wrazenie wymarlego.
  6. Jutro zaczynam snuc sie po okolicy. Beda zdjecia, beda komentarze. Teraz, pomimo drzemki w samolocie, 26-godzinne zmeczenie zaczyna dawac sie we znaki.
Ciekawy ozdobnik w terminalu odlotw w Amsterdamie

Nawet Holendrzy polegaja na Windowsie...


...java.exe - application error

Boeing 747-400 - niezle bydle, robi wrazenie.

Boeing - nadal ten sam.


Z koszernego posilku nic nie wyszlo. Na skutek bledu obslugi moja porcje pozarla jakas Meksykanka. Coz, zobaczymy w drodze powrotnej.

Luchadores sa wszedzie!

Podróż zakończona

Doleciałem. Żyję. I nawet nie kaszlę. Więcej przemyśleń i zdjęcia - za godzin parę.

niedziela, 3 maja 2009

T -9h

9 godzin do wylotu. Nie zanosi się na jakiekolwiek komplikacje - tym bardziej, że już nawet najbardziej żądne sensacji media spuściły z tonu. W każdym razie - jak dobrze pójdzie, to za jakieś 30 godzin pojawi się pierwszy wpis z Mexico City. I pierwsze zdjęcia, okraszone niestosownym komentarzem.